Irena Nowicka - Patronka przedszkola
Irena Nowicka z domu Chojnacka urodziła się 26 stycznia 1923 roku w Toruniu, gdzie mieszkała tam wraz z rodzicami i dwiema siostrami Haliną i Felicją. Wraz z wybuchem II wojny światowej Pani Irena została wywieziona w głąb Rzeszy na roboty. Pobyt na robotach, ciężka praca i niedożywienie doprowadziło do całkowitego wyniszczenia organizmu. Pani Irena została uratowana przez Szwajcarski Czerwony Krzyż , który sprawdzał warunki pracy przymusowych robotników. Na wniosek tejże organizacji została odesłana do domu, gdzie pod opieką rodziców powoli wracała do zdrowia. Od 1941 roku do grudnia 1943 roku przebywała w Sztumie gdzie opiekowała się 3 dzieci cioci Klary Kruger, która wyszła za mąż za Niemca i czuła się Niemką. Była to forma robót przymusowych tyle, że u rodziny, która się nie przyznawała do pracującej u nich Polki, która jak inne robotnice naszytą miała literę ” P”. Po powrocie ze Sztumu do Torunia pani Irena, która bardzo dobrze znała język niemiecki pracowała w biurze telegraficznym jako maszynistka dalekopisów.
Po zakończeniu wojny Irena Nowicka rozpoczęła kurs dla przedszkolanek u słynnej Wandy Szuman. Latem 1945 roku otrzymała z kuratorium w Toruniu skierowanie do pracy, została kierowniczką Przedszkola w Jabłonowie Pomorskim. Przedszkola, które nie istniało .Miała wtedy zaledwie 22 lata, nie bała się nowego wyzwania, kochała dzieci i wiedziała, że sobie poradzi. We wrześniu 1945roku pani Irena Nowicka pojechała do Brodnicy gdzie otrzymała pisemną umowę pełnienia obowiązków kierowniczki przedszkola w Jabłonowie Pomorskim.
Do Jabłonowa przyjechała razem z młodą torunianką Moniką Szałucką, która miała objąć posadę wychowawczyni. Przedszkole miało mieścić się w budynku po posterunku milicji przy ulicy Urzędowej. Do czasu opuszczenia go przez milicjantów panie zajęły się przygotowywaniem materiałów pomocniczych, dzienników, zabawek. Przedszkole zostało otwarte, wszystkie zapisane dzieci stawiły się punktualnie. Były bardzo ciekawe tego przedszkola. Dzieci same wybrały nazwy swoich grup, grupa starsza nazywała się „Zajączki” a maluchy to były „Kurczaczki”. Dużo dzieci przychodziło głodnych i bez drugiego śniadania, w południe te dzieci bladły i cichły. Głodne często były również nauczycielki, które nie otrzymywały żadnych pieniędzy, pierwsze pobory miały wpłynąć najwcześniej po Nowym Roku. Pani Irena wyprosiła u miejscowych piekarzy codzienne, darmowe dostawy bułek do przedszkola oraz raz na miesiąc 30 kilogramów mąki z pobliskiego młyna. Głód skończył się wraz z pomocą międzynarodowej organizacji UNRRA.
Nadeszło pierwsze Boże Narodzenie w Przedszkolu wraz z nim czas pieczenia pierników i strojenia choinki. Panie wychowawczynie przygotowały wraz z dziećmi występy. Przybył do przedszkola Święty Mikołaj obdarowując skromnymi prezentami wszystkie dzieci. Tego dnia maluchy po raz pierwszy piły kawę osłodzoną cukrem.
Pod kierunkiem pani Ireny przedszkolaki przygotowywały się do występów dla mieszkańców miasta i okolicy. Scena na której one się odbyły mieściła się w dużej sali budynku naprzeciwko dworca. Dochód z tychże występów przeznaczony został na potrzeby przedszkola tj. zabawki, farbę do malowania ławek, miednicę do mycia dla dzieci. Niestety brakowało jednak opału do ogrzania pomieszczeń. Z tym problemem borykało się wielu mieszkańców Jabłonowa. Tej zimy miała miejsce epidemia kokluszu, z powodu której przedszkole zostało czasowo zamknięte.
W lutym po bardzo długim czasie oczekiwania panie za pracę w przedszkolu otrzymały wynagrodzenie wraz z zaległościami oraz przydział na każdą z nich w postaci: 1 szarego koca, 1 ręcznika i paczce „UNRRA”. Cóż to była za radość.
Z każdym dniem Przedszkole w Jabłonowie Pomorskim zmieniało się na lepsze, było lepiej wyposażone, bardziej kolorowe. W początkach drugiego roku szkolnego zostało przeniesione do nowego budynku przy ulicy Sikorskiego 3. Posiadało bieżącą wodę, toaletę oraz werandę i przedpokój. Sale były słoneczne, przybyło mebli i pomocy naukowych. Wokół przedszkola było ogrodzenie oraz ogródek z kwiatami i warzywami.
7 kwietnia 1947 roku pani Irena wyszła za mąż za Franciszka Nowickiego, którego poznała przebywając na robotach w Sztumie w czasie wojny. Mieszkańcy Jabłonowa odnosili się bardzo życzliwie do swojej kierownik przedszkola, na ślub do Torunia udała się delegacja rodziców z życzeniami i prezentem. Para młoda otrzymała dużo telegramów od mieszkańców Jabłonowa.
Pani Irena Nowicka pełniła swoją funkcję kierownika przedszkola do 1 września 1947 roku. Nie pracowała już zawodowo, zajęła się wychowaniem swoich dzieci: córki Gizeli i syna Janusza. Zamieszkała wraz ze swoim mężem w Sztumie gdzie przebywała aż do roku 1988. Państwo Irena i Franciszek Nowiccy w 1988 roku przeprowadzili się do Kłobi koło Włocławka do domu syna Janusza i synowej Bożeny. Pani Irena rozstała się z przedszkolem z ogromnym żalem, często powracając do niego w swych myślach, czego świadectwem są spisane przez nią wspomnienia z tego okresu oraz wizyta Pani Ireny w Przedszkolu Samorządowym w Jabłonowie Pomorskim z okazji otwarcia nowego budynku przedszkola przy ulicy Mostowej 4. Pani Irena zmarła 1 kwietnia 2016 roku
W swojej pracy dydaktycznej i wychowawczej pani kierownik przedszkola opierała się na wiedzy zdobytej u pani dyrektor Wandy Szuman. Wpajała swoim wychowankom miłość do ojczyzny, do swoich rodziców, przyrody i otaczającego świata. Pani Irena Nowicka była autorką pogadanek dla dzieci nawiązujących do wydarzeń religijnych i historycznych.
